Moje dziecko mnie gryzie!

Miałam dziś poopowiadać o kasztanowcu zwyczajnym na Strefie Kulki, ale nie mogę – na dwa posty zabraknie mi czasu, a ten jest dla mnie zdecydowanie ważniejszy. No dobra to bez owijania w bawełnę, o co kaman.. Otóż moje dziecko mnie gryzie, najnormalniej w świecie mnie gryzie. Robi tak od pewnego czasu. Wiem wiem, czytałam, że u takiego malucha to objaw chociażby sympatii – nic tak nie zapadło mi w pamięć ja już sam tytuł posta „Bicie, plucie i inne miłosne wyznania” – nie wiedzieć czemu ja sobie ten tytuł przerobiłam na „Gryzienie, plucie…” 🙂 No u nas bicia nie obserwuję za wiele, za to gryzienie jest na fali 🙂 Moja kochana Kulka bawiąc się w najlepsze, siłując, wijąc po mnie nagle łapie moją rękę i próbuje mnie ugryźć w przedramię, albo w udo.. Taka sytuacja 🙂 Łapię ją wtedy przytulam i mówię „też Cię kocham Kuleczko” 🙂 Kilka razy pokombinuje i przestaje. Niesamowite, ale ja lubię te momenty i to przede wszystkim dzięki świadomości, że dzieć nie chce zrobić mi krzywdy, nie robi tego na złość itp itd. co się często słyszy. Oczywiście unikam ukąszeń, nie pozwalam jej „trafić” ale absolutnie nie karcę, uśmiecham się i robi mi się tak ciepło na sercu 🙂 No ale tak kolorowo być nie może, prawda?

Karmię, piersią karmię – no a że Kulka ma już w paszczy 16 z 20 zębów mlecznych, od dawna i w całości obecnych to i zacisk ząbków podczas karmienia się zdarza. Od jakiś 2 tygodni szaleje w tym zakresie. Gryzie, moje dziecko mnie gryzie i to podczas ssania piersi! Ooooo co to to nie! To boli i tego nie da się uniknąć, bo jak skoro ssie i nagle ciach. Czytałam i konsultowałam takowe akcje na wcześniejszym etapie, kiedy to wynikać mogło z ząbkowania tralala… Teoria była następująca: ostrzec, że jeśli nie przestanie nie będzie cycysia, w końcu jeśli ostrzeżenie nic nie daje zabrać pierś na kilka minut. Behawiorka, ale cóż począć, to boli. No i tak gotowało się we mnie za każdym ukąszeniem, nerwy nerwy, odrywanie Malej „siłą” od piersi, płacz lament – bezsensu normalnie. Totalnie to było w niezgodzie ze mną. Ewidentnie nie radziłam sobie w tych sytuacjach.

Dziś akcja, cycysia cycysia.. Pije zadowolona, co raz jakiś uśmiech, trochę przy tym zabawy, buziaków aż tu nagle patrzę a ona ciach! Tak PATRZĘ bo dokładnie zobaczyłam ten moment! Ugryzła i trzyma zaciśnięte wyszczerzone bialuśkie ząbki i się cieszy, normalnie zadowolona na całego! Nie! „Kulka puść cysia, to mnie boli puść!” Oderwałam ją, wkurzona już powiedziałam na jej protesty, że jak będzie gryzła to cycusia nie będzie bo to boli i nie chcę żeby tak robiła. Lament. Dopominała się ale nie odpuściłam, byłam zła i bezsilna, nie wiem jak reagować, nie wiem co zrobić – nie podoba mi się ta behawiorka ale wiem, że nie pozwolę jej gryźć. Ona jakby zdezorientowana, zawiedziona – sama nie wiem, ale widać było rozczarowanie, jakby nie zrozumiała co się własnie stało. Ja za to zrozumiałam, patrząc na nią tą krótką chwilę zrozumiałam. To co przez ostatnie dni mnie tak irytuje i sprawia, że zachowuję się nerwowo i niejako wbrew sobie to nic innego jak jej kolejne MIŁOSNE WYZNANIE 🙂 Zrozumiałam to i zrobiło mi się przykro, przykro już nie dlatego, że reaguję oderwaniem jej, ale dlatego, że irytuje mnie nic innego jak sposób w jaki moje niespełna dwuletnie dziecko okazuje mi radość, sympatię, zadowolenie.. Przecież to dokładnie to samo co z gryzieniem w ramię, przecież ona to robi taka rozanielona… przecież miała taką zdezorientowaną minę. Nie rozumiała dlaczego się uśmiecham i mówię, że kocham kiedy łapie za ramię a dlaczego wściekam i odgrażam się kiedy gryzie podczas karmienia piersią – które przecież samo w sobie jest dla niej lekiem na całe zło. Zatkało mnie. Zrozumiałam swój błąd, tak swój. Usiadłam przed nią, na podłodze i przeprosiłam za moje zachowanie, wyjaśniłam najprościej jak umiałam, że boli i nie chcę żeby gryzła ale przepraszam za moje nerwy, że to nie jej wina, że nie rozumiałam co robi. Spytałam, czy mogę ją przytulić – podeszła i sama się przytuliła 🙂 Kiedy wieczorem w łóżku dopominała się o mleczko powtórzyła kilka razy „cycysia cycysia” po czym stukała ząbkami i mówiła „nie nie” – powiedziała mi, że chce cycusia i nie będzie gryzła 🙂 Łezka zakręciła mi się w oku.

Moje dziecko mnie gryzie, bo jest mu dobrze 🙂 Taką mam teorię. Nie nie, dziękuję nie potrzebuję przekonywania mnie że jest inaczej.

Kochany Maluch, tak bardzo współpracuje, tak dużo rozumie, tak bardzo chce dobrze, tak łatwo postąpić nie fair. Uczę się, uczę każdego dnia. Wiem już jak reagować 🙂 Jestem z nas dumna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *