Gry online, gram – a co!

Miało być o egoizmie, ale chyba nie warto. Nie warto bowiem poświęcać czasu i uwagi osobom, które uważają iż tylko ich potrzeby są ważne. Szkoda nerwów. Jak to mądrze powiedział Jesper Juul – potrzeby każdego są tak samo ważne. No cóż, dla egoistów świat wygląda inaczej. Olać i podpalić! Będzie o tym co czasem mnie relaksuje, czyli gry online 🙂 Wyobraźcie sobie, kury domowe też grają w gry 😉 Ja gram, czasem…

Gry online

Szukałam szukałam – oczywiście bez szczególnego zamiaru, przerabiałam różne, od The Settlers Online, Hay Day (Android), jakieś inne różne farmy – bo to kręci mnie najbardziej. Obecnie gram w jedną, gram to co prawda duże słowo, ale loguję się, klikam, coś tam buduję.

Moje granie to sinusoida, podobnie jak moje relacje z Facebookiem. Gram gram i nagle trach, nie chce mi się, odkrywam jaki to pochłaniacz czasu i mi go zwyczajnie szkoda. Najlepsze, że odkrywam to od nowa kolejny i kolejny raz 🙂 „Obrażam się” na granie i jest kilka miesięcy odpoczynku by później zaczynać od nowa. Tak od nowa, nie wracam do poprzedniej wersji/poziomu bo zwykle obraza równa się kasowanie konta 🙂 W Settlersów gram już trzeci raz, świetna gra, serio tylko wymaga regularnego w niej bywania. Zasiewania pól,  stawiania studni, poszukiwania złóż które wyczerpują się itp. Poszalałam ostatnio wieczorami, zdobyłam kawał wyspy i teraz stoję przed koniecznością naprodukowania tony wojska, żeby zdobyć wyspę do końca. Eeee… nie chce mi się! No i tak oto, znowu loguję się by zasiać kilka pól, a wieczory wolę poświęcić na czytanie książek czy chociażby płodzeniu tych moich farmazonów na blogu 🙂

Wciągają ci moi osadnicy, oj wciągają i zwykle w momencie kiedy chcę „coś jeszcze tylko, minutkę” – rozlega się alarm… „mamaaaa już nie śpię” 🙂 Moje Słoneczko wzywa 🙂 No a, że mama nie włącza kompa przy dzieciu, a już na pewno nie po to by grać czy fejsbuczyć to pola łąki i inne badziewia leżą później odłogiem. I tak oto gram 🙂 Teraz zamiast postawić kilka pól postawiłam siedzibę gildii, która buduje się godzinę – no i po graniu 🙂 Hehe mało tego, pewnie nie dopiję nawet kawy bo zamiast ją pić pisze posta a MIGi upodobały sobie słoneczny poniedziałek na łomot za naszymi oknami. Więc zaraz będzie po spaniu 🙂 Latają Wam MIGi za oknem? Mi tak 😛

Dobra uciekam, znowu stworzyłam chaos, jak zawsze kiedy piszę o niczym 🙂 Cóż mogę, to mój blog 😛

2 thoughts on “Gry online, gram – a co!

  1. Kiedyś się wciągnęłam w grę Travian. To było gorze niż heroina. Gra w czasie rzeczywistym powodowała ciągły niepokój. Co też tam się wydarzyło podczas gdy ja byłam niezalogowana. Rzuciłam w cholerę i więcej się w takie nie daję wciągnąć. Owszem grywam w The Word of Tanks ale tam nieregularne gra nie skutkuje tylko tym, że jakieś promocje przepadają a maszyny ewoluują wolniej. No i dobrze. Nie o to chodzi a o odmóżdżenie raz na jakiś czas. Nie obrażam się. Po prostu jak uznaję, że nie mam czasu to nie gram 😛 A Settlersów znam jeszcze z czasów gdy Windows nie był popularnym systemem i używało się DOSa. Zaciekawiłas mnie 😛

    1. Oj zerknij, zerknij 🙂 Ja znam Settlersów z Amigi 🙂 Teraz zasuwam online 🙂 Swoją drogą, Ty i czołgi – ciekawe zestawienie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *