Wścieklizna – czy wiesz, że…

Brzmi groźnie czyż nie… Kolejny wpis z cyklu: czy wiesz, że… Tym razem słów kilka o chorobie, której na imię dano wścieklizna. Mamy wakacje, dzieciaki biegają po podwórkach, biegają i czasem bezpańskie nieszczepione psy. Uważajcie, to nie jest tylko czcze gadanie!

Wścieklizna

Jest to choroba wirusowa, wywołuje ją wirus wścieklizny RABV (rodzaj Lyssavirus, rodzina Rhabdoviridae) – patrz obrazek powyżej. Jest chorobą odzwierzęcą czyli zarazić się nią możemy poprzez kontakt z zakażonym zwierzęciem. Chorować mogą tak zwierzęta domowe jak i dzikie. Zwierza takiego nie wystarczy jednak pogłaskać (co i tak nie byłoby łatwe), musi dojść do ekspozycji na zakażoną ślinę, kontaktu: ślina – błony śluzowe, ślina – uszkodzona skóra, np. ugryzienie, zadrapanie. Jest to najczęściej choroba śmiertelna!
WHO podaje, że do ponad 99% przypadków przeniesienia wścieklizny na ludzi dochodzi poprzez ugryzienie przez zakażonego psa. A 40% spośród pogryzionych to dzieci poniżej 15 roku życia. Co najważniejsze eliminacja choroby u ludzi jest możliwa poprzez regularne szczepienie psów. I tu aż zacytuję: „natychmiastowe oczyszczenie rany wodą z mydłem po kontakcie ze zwierzęciem podejrzanym o zakażenie wścieklizną może uratować życie” (źródło: WHO).

Jak już wspomniałam najczęściej zarażamy się poprzez ugryzienie przez psa, w Ameryce natomiast najczęstszą przyczyną są ugryzienia nietoperzy. Rzadko spotyka się zachorowanie na wściekliznę poprzez kontakt z lisami, skunksami, wiewiórkami czy innymi ssakami. Większość zwierząt chorych na wściekliznę zachowuje się agresywnie atakując wszystko co się da, występuje coś na kształt ataków szału. Niektóre zwierzęta są natomiast bardzo łagodne i nie sposób poznać, że coś się z nimi dzieje. Objawy choroby u zwierząt są zbliżone do tych występujących u ludzi, na tym się skupię.

Wścieklizna u człowieka

Kiedy człowiek zostanie ugryziony (taki sposób zakażenia tu przyjmę, tak jak pisałam nie musi dojść do ugryzienia) przez chore zwierzę wirus przedostaje się do jego organizmu, konkretnie do mięśni szkieletowych. Tam rozpoczyna się namnażanie wirusa i jego „wędrówka” poprzez nerwy, rdzeń kręgowy wprost do mózgu, w którym namnaża się masowo. Z mózgu rozprzestrzenia się po organizmie szczególne zainteresowanie okazując skórze i śliniankom. Inkubacja choroby trwa od 1 do 3 miesięcy, bywa jednak, że na pierwsze objawy trzeba czekać około tygodnia do roku od ekspozycji. No i po ptokach. Bowiem do czasu wystąpienia objawów klinicznych choroby, tych najbardziej charakterystycznych, rozpoznanie choroby jest bardzo trudne. Kiedy objawy te już wystąpią jest zwykle za późno.

Objawy wścieklizny zależne są od postaci choroby, a takowe są dwie: postać gwałtowna i postać cicha (porażenna). Wstępne, niecharakterystyczne objawy choroby to gorączka, ból, swędzenie, pieczenie rany, brak apetytu, ból gardła, kaszel. Wraz z rozprzestrzenianiem się wirusa po układzie nerwowym dochodzi do rozwinięcia się objawów typowych a w rezultacie śmiertelnego zapalenia mózgu i rdzenia kręgowego. Ludzie chorzy na wściekliznę o gwałtownym przebiegu są nadreaktywni, pobudzeni, cierpią na wodowstręt (objaw typowy) i czasem strach przed lataniem. Wodowstręt występuje nawet w reakcji na dźwięk czy widok wody, na połykanie czy wspomnienie o wodzie. Po kilku dniach następuje śmierć w wyniku niewydolności krążeniowo – oddechowej. Postać porażenna występuje w około 30% przypadków ludzi chorych na wściekliznę. Dochodzi do stopniowego paraliżu mięśni rozpoczynającego się w miejscu ugryzienia (zadrapania), chory stopniowo zapada w śpiączkę zakończoną śmiercią.

Teraz trochę mądrości, czyli profilaktyka po ekspozycji

Zostaliście ugryzieni (podrapani itp.) przez podejrzanego psa (lub inne zwierze mogące chorować na wściekliznę) – pędem do doktora! Na SOR, pogotowie czy jak to się tam u Was zwie. Najważniejsze jest natychmiastowe wdrożenie postępowania, które ma zapobiec rozprzestrzenieniu się wirusa w centralnym układzie nerwowym, a co za tym idzie zapobiec wystąpieniu objawów choroby i śmierci. Postępowanie takie to odpowiednie oczyszczenie i zaopatrzenie rany, podanie serii silnej i skutecznej szczepionki przeciwko wściekliźnie oraz jeśli zachodzi taka potrzeba podanie odpowiedniej dla wścieklizny immunoglobuliny (RIG).

Tak więc nie ma żartów, pamiętajcie wścieklizna to jest choroba śmiertelna i nadal nie ma na nią lekarstwa. Jedyne co można, to blokować rozprzestrzenianie się wirusa, ale trzeba to robisz szybko. Uważajcie na dziwnie zachowujące się zwierzęta, pilnujcie swoich maluchów i szczepcie zwierzęta domowe. Szczepienia – jak zawsze podstawa sukcesu! Tyle w temacie.

Grafika – źródło: Pathogen Profile Dictionary

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *